Jezus


Szanowni Czytelnicy,
postanowiłem zawiesić pisanie bloga „Jezus” na czas nieokreślony. Dziękuję Wam, że przez prawie rok współtworzyliście tego bloga, pisząc liczne komentarze i prowadząc gorące dyskusje. Można powiedzieć, że wokół „Jezusa” wytworzyła się wspólnota osób o bardzo różnych, często krańcowo odmiennych poglądach i ta wspólnota jest dobrem, którego nie chciałbym tracić. Dlatego zapraszam Was na nowego bloga, którego prowadzę pod własnym imieniem i nazwiskiem – z nadzieją, że będzie on dogodnym miejscem dla kontynuowania wszystkich rozpoczętych tutaj rozmów.

Autor bloga „Jezus”, 1.VII.2007



 Ogniem was posolę
Jezus 07.02.2007 :: 19:31 Komentuj (54)

Upodobanie do ognia to ciekawy rys mojej osobowości, który nie wiedzieć czemu umyka waszej uwadze. Tak jakbyście nie znali mojej czterotomowej biografii, gdzie przecież wyraźnie oznajmiłem: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12:49). A kiedy mówię o wiecznym ogniu piekielnym (Mt 18:9), rozpalonym piecu (Mt 13:42), o wrzucaniu do ognia chwastu (Mt 13:40), suchej winorośli (Jn 15:6) lub drzewa rodzącego złe owoce (Mt 7:19), to nie pozostawiam cienia złudzeń, jaki los czeka tych, którzy powątpiewają w moją nieskończoną miłość, dobroć i łaskawość.
I wreszcie zgrabny bon mot: „Bo każdy ogniem będzie posolony” (Mk 9:47). Cóż to znaczy? Ci, którzy bardzo mnie kochają, nie głowią się nad tym zbytnio, lecz z zachwytem chłoną piękno tej nietuzinkowej poetyckiej frazy. Z drugiej strony, wielu uczonych w piśmie próbowało dociec, co właściwie miałem na myśli. Ale skoro nie wyjawiłem wam tego od razu, nie wyjawię i dzisiaj. Boskość musi być tajemnicza, na tym polega jej urok.

  ogień, piekło, miłość, piękno, boskość