Jezus


Szanowni Czytelnicy,
postanowiłem zawiesić pisanie bloga „Jezus” na czas nieokreślony. Dziękuję Wam, że przez prawie rok współtworzyliście tego bloga, pisząc liczne komentarze i prowadząc gorące dyskusje. Można powiedzieć, że wokół „Jezusa” wytworzyła się wspólnota osób o bardzo różnych, często krańcowo odmiennych poglądach i ta wspólnota jest dobrem, którego nie chciałbym tracić. Dlatego zapraszam Was na nowego bloga, którego prowadzę pod własnym imieniem i nazwiskiem – z nadzieją, że będzie on dogodnym miejscem dla kontynuowania wszystkich rozpoczętych tutaj rozmów.

Autor bloga „Jezus”, 1.VII.2007



 Miłość niejedno ma imię
Jezus 16.06.2007 :: 15:59 Komentuj (42)

Wy, którzy mnie kochacie, w ciągu dwóch tysiącleci wypracowaliście liczne, bogate i wyrafinowane formy wyrażania miłości bliźniego i nadstawiania drugiego policzka. Formą niezwykle przez was lubianą i często stosowaną jest kara. W tej kwestii staracie się naśladować mnie i mojego ojca – Stary Testament opisuje surowe, ale zawsze sprawiedliwe kary (nie wyłączając kary śmierci), jakie Bóg wymierza ludziom, swoim ukochanym dzieciom. Ja, choć jestem samą miłością (a może właśnie dlatego), również wielokrotnie przypominam wam o mękach piekielnych, które wam zadam, jeśli nie odwzajemnicie moich uczuć (Mt 13:42, Mt 23:32, Mk 9:43-47). „Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego” (Hbr 10:31), pisał jeden z moich uczniów, starając się oddać bezmiar mojej miłości.
Ale wy też gorąco miłujecie swoich bliźnich, nie czekacie więc na moje wyroki i często mnie wyręczacie, sądząc i karząc bluźnierców: jednego, drugiego, trzeciego... A dla pozostałych jest to przestroga. Niech się was boją – wtedy będą was szanować.

  miłość, kara, obraza, piekło