Jezus


Szanowni Czytelnicy,
postanowiłem zawiesić pisanie bloga „Jezus” na czas nieokreślony. Dziękuję Wam, że przez prawie rok współtworzyliście tego bloga, pisząc liczne komentarze i prowadząc gorące dyskusje. Można powiedzieć, że wokół „Jezusa” wytworzyła się wspólnota osób o bardzo różnych, często krańcowo odmiennych poglądach i ta wspólnota jest dobrem, którego nie chciałbym tracić. Dlatego zapraszam Was na nowego bloga, którego prowadzę pod własnym imieniem i nazwiskiem – z nadzieją, że będzie on dogodnym miejscem dla kontynuowania wszystkich rozpoczętych tutaj rozmów.

Autor bloga „Jezus”, 1.VII.2007



 Dlaczego was obrażają
Jezus 01.01.2007 :: 12:24 Komentuj (57)

Wygląda na to, że nieprędko zasiądę na polskim tronie. Niestety, ta piękna inicjatywa najwyraźniej utknęła w miejscu, stając się przedmiotem szyderstw i drwin. Wyśmiali ją i zelżyli, boleśnie raniąc wasze uczucia, wrogowie waszej wiary. Spełnia się więc moje proroctwo: „z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich” (Łk 21:17).
Wiem, że zadajecie sobie pytanie, dlaczego tak jest, dlaczego wszyscy wokół nieustannie was obrażają. Otóż dlatego, że wam zazdroszczą. Nie mogą ścierpieć, że miłujecie bliźnich, kochacie nieprzyjaciół, dzielicie się wszystkim co macie, potraficie wybaczać, nadstawiacie drugi policzek. Wasza dobroć, zacność i szlachetność budzi zawiść tych, którzy pozbawieni są takich przymiotów. Mogę was jednak pocieszyć, że przy końcu świata niegodziwcy ci zostaną oddzieleni od sprawiedliwych, a moi aniołowie wrzucą ich w piec rozpalony (Mt 13:50). Mam nadzieję, że wizja waszych dręczycieli palonych w piecu choć trochę osłodzi wam gorycz doznawanych dziś upokorzeń.

  obraza, kara, moralność, piekło


 O miłosierdziu i przebaczaniu
Jezus 06.01.2007 :: 15:39 Komentuj (69)

Nie słabną ataki na religię i wiarę. Ostatnio pod ostrzałem znalazł się jeden z moich znakomitych kapłanów, któremu w przededniu objęcia wysokiego urzędu w Kościele wyciąga się jakieś dawno przebrzmiałe incydenty z młodości. Pocieszające jest tylko to, że wy, którzy najbardziej mnie kochacie, podobnym uczuciem darzycie również swoich pasterzy i dlatego powstrzymujecie się przed ferowaniem łatwych wyroków. Postępujecie zgodnie z zasadą, którą wyłożyłem przy okazji komentowania oszczerstw wobec księży miłujących dzieci: potępiać i piętnować można – a nawet trzeba – waszych wrogów, którzy dopuścili się grzechu, natomiast jeśli ten sam grzech popełni mój kapłan, wówczas należy z zatroskaniem pochylić się nad jego losem i przypomnieć sobie takie słowa jak „miłosierdzie” i „przebaczenie”. A na zaczepki waszych oponentów odpowiadajcie pytaniem: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (Mt 7:3). W ten sposób kierujecie rozmowę na inny tor, pokazując jednocześnie, że jesteście wierni moim naukom o miłości, prawdzie i dobru.

  kapłani, wiara, miłość, moralność, przebaczanie


 Strzeżcie się fałszywych proroków
Jezus 19.01.2007 :: 14:07 Komentuj (23)

Z niepokojem zauważyłem, że niektórzy z was biorą fałsz za prawdę i cytują takie proroctwa: „W owym czasie ludzie będą mówić, że rzeczy poczęły się gubić i nastanie wielka niepewność co do tego, gdzie się podziały i nikt nie będzie wiedział, gdzie są te małe przedmioty na takiej solidnej podstawce, ze sznureczkiem. W owym czasie przyjaciel zgubi młotek przyjaciela, a dzieci nie będą wiedzieć, gdzie są rzeczy ich ojców, które ci położyli tam około ósmej wieczorem poprzedniego dnia...”
To oczywiście nieudolna imitacja świętych proroctw, wręcz oszustwo, dokonane przez niejakiego Monty Pythona. Chcę was przestrzec przed tym fałszywym prorokiem, gdyż nie ma dla niego żadnej świętości, a jego dzieła powinny być zakazane w waszym głęboko religijnym kraju. Powiadam wam: unikajcie fałszerstw i tanich podróbek, dawajcie wiarę jedynie markowym proroctwom, zawartym w waszych świętych księgach. Polecam zwłaszcza moje proroctwa – gwarantuję ich najwyższą jakość, a jeśli nie wszystkie dotychczas się spełniły, to na pewno spełnią się w przyszłości.

  proroctwa, prawda, wiara


 O sztuce prorokowania
Jezus 24.01.2007 :: 10:32 Komentuj (13)

Słyszę czasem zarzuty, że moje proroctwa są ogólnikowe i mgliste. Istotnie, kiedy mówię: „Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi” (Mt 24:7), to nie podaję żadnych dat, miejsc ani nazw. Ale przecież parę zdań dalej wyjaśniam: „Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu” (Mt 24:43).
Gdybym ujawnił szczegóły, to moglibyście podjąć starania, żeby zapobiec przepowiadanym przeze mnie tragediom. Niewykluczone, że przynajmniej niektóre z waszych działań okazałyby się skuteczne, a to oznaczałoby klęskę proroctwa. Wówczas moja reputacja jako proroka zostałaby mocno nadszarpnięta, a przecież jest ona o wiele ważniejsza niż zapobieżenie jakiejś wojnie lub epidemii. Teraz już chyba rozumiecie, że szanujący się prorok nie odkrywa wszystkich kart, lecz jedynie te, które po fakcie pozwalają ustalić zgodność jego przepowiedni z tym faktem.

  proroctwa, historia, logika


 Cały naród buduje swoją świątynię
Jezus 26.01.2007 :: 07:41 Komentuj (23)

Dobra nowina: wasz Sejm zdecydował, że pieniądze na budowę Świątyni Opatrzności Bożej popłyną szerszym strumieniem. Czas najwyższy, bo przecież już kilka miesięcy temu wyrażałem zatroskanie z powodu opóźnień w budowie. Zwróciłem też uwagę, że wielu z was przejawia dziwną opieszałość w dotowaniu tej świętej inwestycji, ale na szczęście kochający mnie posłowie mają sposoby, żeby sięgnąć do waszych kieszeni.
Muszę też pochwalić wasz parlament za znakomity przepis, który zakazuje finansowania budowy świątyń ze środków publicznych. Głęboka mądrość tego przepisu polega na tym, że w praktyce można go jakoś ominąć, natomiast jego formalne istnienie jest niezwykle przydatne. Otóż zamyka on usta faryzeuszom i bezbożnikom, zawsze chętnym do bezpodstawnego oczerniania mojego Kościoła – bo w każdej chwili możecie wskazać na ten przepis jako dowód, że Kościół nie korzysta z publicznych pieniędzy i utrzymuje się wyłącznie z waszych datków.

  świątynia, władza, dobroczynność, krytykanctwo


 O pornografii
Jezus 29.01.2007 :: 07:35 Komentuj (22)

Pewien wasz poseł, znany ze swej żarliwej wiary, postanowił zwalczyć pornografię. Intencja zacna, bo oglądanie tych obrzydliwości jest równoznaczne z cudzołóstwem. Rzekłem bowiem: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie” (Mt 5:27-29).
Domyślam się, że wasz bogobojny poseł – widząc, jak nieprzytomnie mnie kochacie, jak ochoczo podążacie za moim słowem, jak skwapliwie wypełniacie moją wolę – postanowił oddalić od was źródło grzechu z obawy, by Polska nie stała się krajem ślepców. Ale powiedzmy sobie szczerze, iż w perspektywie życia wiecznego brak oka, a nawet obu, nie ma żadnego znaczenia: „Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła” (Mt 5:29). A więc jeśli zgodnie z moim zaleceniem sami sobie uniemożliwiacie oglądanie czegokolwiek, w tym pornografii, to niezależnie od decyzji waszego parlamentu ze spokojem możecie myśleć o zbawieniu.

  kobieta, grzech, moralność, piekło, władza


 O walce ze złem
Jezus 01.02.2007 :: 00:01 Komentuj (14)

Zło karmione przez grzeszne żądze, o którym mówiłem ostatnio, najwyraźniej was nęka, bo nagle zaczęliście mnie tłumnie odwiedzać. Czyżbyście tak bardzo pragnęli stanąć do walki z demonem pornografii? Dam wam zatem cenną radę: jeśli chcecie skutecznie walczyć ze złem, musicie je dobrze poznać. Doskonale o tym wiedzą moi kapłani, którzy są ekspertami w tej materii i praktycznie żadna publiczna dyskusja na tematy związane z płcią nie może się obyć bez ich udziału. A w kwestiach spornych ich opinia jest najczęściej decydująca – po prostu znają się na tym jak mało kto. Na pewno poświęcają wiele czasu na gruntowne badanie tych zagadnień.
Nie tylko podczas prac badawczych kierują się nauką mojego zdolnego ucznia Pawła, iż litera zabija, a duch ożywia (2 Kor 3:6). Dlatego potrafią nieliteralnie traktować moje wezwania do wyłupywaniu sobie oczu i odcinania rąk (Mt 5:29-30), a także do pozbywania się majątku, miłowania nieprzyjaciół i nadstawiania policzka. Za ich przykładem podąża wielu z was.

  grzech, kapłani, moralność


 Woda albo ogień
Jezus 04.02.2007 :: 18:41 Komentuj (101)

Widzę, że w waszej wojnie ze złem otwieracie nowy front. Oto w jednej z bibliotek zniszczyliście wszystkie egzemplarze bluźnierczego i pornograficznego tygodnika. Trochę szkoda, że działaliście po kryjomu, zamiast rzucić to plugastwo na stos i spalić na miejskim rynku, zgodnie z wielowiekową tradycją waszej wiary. Jesteście jednak na dobrej drodze, żeby do tej tradycji powrócić, a pamiętajcie, że obejmuje ona nie tylko gorszące publikacje, lecz również ich autorów.
Moje stanowisko wobec gorszycieli jest jasne: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18:6). Oczywiście tej urokliwej metafory nie trzeba rozumieć dosłownie, to nie musi być woda, może być i ogień, który jest moim ulubionym żywiołem: „Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie” (Jn 15:6). Czyniliście to przez stulecia na moją pamiątkę, a więc wzór macie gotowy.

  ogień, historia, grzech, wiara


 Ogniem was posolę
Jezus 07.02.2007 :: 19:31 Komentuj (54)

Upodobanie do ognia to ciekawy rys mojej osobowości, który nie wiedzieć czemu umyka waszej uwadze. Tak jakbyście nie znali mojej czterotomowej biografii, gdzie przecież wyraźnie oznajmiłem: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12:49). A kiedy mówię o wiecznym ogniu piekielnym (Mt 18:9), rozpalonym piecu (Mt 13:42), o wrzucaniu do ognia chwastu (Mt 13:40), suchej winorośli (Jn 15:6) lub drzewa rodzącego złe owoce (Mt 7:19), to nie pozostawiam cienia złudzeń, jaki los czeka tych, którzy powątpiewają w moją nieskończoną miłość, dobroć i łaskawość.
I wreszcie zgrabny bon mot: „Bo każdy ogniem będzie posolony” (Mk 9:47). Cóż to znaczy? Ci, którzy bardzo mnie kochają, nie głowią się nad tym zbytnio, lecz z zachwytem chłoną piękno tej nietuzinkowej poetyckiej frazy. Z drugiej strony, wielu uczonych w piśmie próbowało dociec, co właściwie miałem na myśli. Ale skoro nie wyjawiłem wam tego od razu, nie wyjawię i dzisiaj. Boskość musi być tajemnicza, na tym polega jej urok.

  ogień, piekło, miłość, piękno, boskość


 Chrześcijańskie dziedzictwo Europy
Jezus 11.02.2007 :: 20:57 Komentuj (20)

Moje malownicze i sugestywne wizje wrzucania ludzi do ognia, które ostatnio wam przypomniałem, nie są dzisiaj zbyt często przez was przywoływane. Domyślam się, że w dzisiejszym „postępowym” świecie opanowanym przez cywilizację śmierci trudno z nich zrobić praktyczny użytek. Ale przed wiekami, gdy w Europie kwitła moja cywilizacja miłości, były one bardzo popularne, powszechnie znane i cytowane. Z zapałem przekuwaliście je w czyn, przepełnieni troską o zbawienie waszych bliźnich, którzy kochali mnie za mało lub wcale. Myślę, że docenił to wasz Wielki Rodak, bo zamierzał wynieść na ołtarze hiszpańską królową Izabelę Katolicką, dzięki której wielu heretyków zostało poddanych oczyszczającemu działaniu płomieni.
Ale to chrześcijańskie dziedzictwo nie wzięło się znikąd, nie wyrosło na ugorze – gdybym nie podsunął wam ognistych pomysłów, nie znaleźlibyście tak łatwo uzasadnień dla waszych czynów. Proszę więc: gdy wspominacie tamte czasy, pamiętajcie o mnie i nie pomniejszajcie moich zasług.

  ogień, historia, niewierni


 Święto zakochanych
Jezus 14.02.2007 :: 00:09 Komentuj (54)

Dzień świętego Walentego – znany również pod nieprawidłową nazwą „Walentynki” – to przede wszystkim moje święto. To oczywiste, bo w kim jesteście najbardziej zakochani? We mnie. Wiecie też doskonale, że nikt was nie kocha tak jak ja, że płomień moich uczuć przyćmiewa wasze codzienne, błahe i frywolne miłostki. Wszak jesteście moim Kościołem, moją oblubienicą, którą umiłowałem i za którą oddałem życie. Jak więc widzicie, sprawa jest poważna. Dlatego oczekuję, że dzisiejszy dzień będzie dla was dniem skupienia i modlitwy. Żadnych zabaw, harców, swawoli. Spotykamy się na mszy.
Zresztą moi kapłani nie od dziś starają się przywrócić temu świętu duchowy, głęboki wymiar, słusznie dążąc do tego, aby w tym dniu wypełniały się nie sklepowe kasy, lecz kościelne tace. Jest jeszcze dużo do zrobienia na tym odcinku, ale kierunek przemian w waszym kraju pozwala mieć nadzieję, że już niedługo wszyscy będziecie obchodzić dzień świętego Walentego w sposób godny i odpowiedzialny.

  miłość, święta, kapłani


 O dobrych samarytanach
Jezus 16.02.2007 :: 13:06 Komentuj (29)

Z podziwem patrzę na waszych władców, którzy w trosce o lepsze jutro ludu bożego miast i wsi realizują wiele ważnych i cennych zadań – budują Świątynię Opatrzności, wprowadzają maturę z religii, walczą z teorią ewolucji, tropią agentów szatańskiego układu. Pracują w trudzie i znoju, jednak mimo nawału obowiązków potrafią dostrzec problemy mojego kapłana z Torunia i niczym samarytanie wspierają go skromnym datkiem, dając przykład chrześcijańskiej dobroczynności. W zasadzie was wyręczają, bo niestety zbyt rzadko zdobywacie się na niewielki przecież wysiłek, jakim jest wypełnienie przekazu i spędzenie paru chwil w kolejce na poczcie. Czyżbyście zapomnieli o moim wezwaniu do rozdawania wszystkiego co macie (Mt 19:21) w zamian za skarb w niebie?
A krytykantom przypominam, że moi kapłani nie wyciągają rąk po cudze dobro, lecz tylko łaskawie przyjmują to, co lud boży – lub władza przezeń wybrana – zechce im podarować.

władza, kapłani, dobroczynność


 Świątynia czy biblioteka?
Jezus 19.02.2007 :: 07:00 Komentuj (17)

Znów wracam do sprawy Świątyni Opatrzności Bożej, bo przyjrzawszy się dotacjom, które w waszym imieniu ufundowali wasi przedstawiciele, zauważyłem rzecz niepokojącą. Okazuje się, że w tym i w ubiegłym roku Sejm i samorząd wyjęły z publicznej szkatuły w sumie 80 milionów złotych z przeznaczeniem na część muzealno-biblioteczną świątyni. Ponieważ całkowity koszt budowy szacowany jest na 110 mln zł, obawiam się, że zamiast domu bożego chcecie tak naprawdę postawić muzeum i bibliotekę.
Przestrzegam was, nie róbcie tego. Zwłaszcza biblioteka nie jest wam potrzebna. Kto czyta książki, zaczyna zastanawiać się, mędrkować, mniej chętnie wierzy na słowo... A przecież powiedziano wam: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców” (1 Kor 1:27). Starajcie się więc zasłużyć na miano moich wybrańców. Jeśli zaś czegoś nie wiecie, nie zaglądajcie do książek, tylko zapytajcie moich kapłanów. Oni rozwieją każdą waszą wątpliwość.

  świątynia, władza, nauka


 O powodach istnienia świata
Jezus 22.02.2007 :: 09:04 Komentuj (16)

O tym, że mój ojciec stworzył świat i ludzi, wszyscy wiecie. Ale po co to zrobił? Czegóż mogło brakować istocie doskonałej i obdarzonej najwspanialszymi przymiotami w stopniu nieskończonym? Wasz powszechnie ceniony filozof zna odpowiedź na to pytanie: „wielkość, której nikt nie może oglądać, czuje się nieswojo. Właściwie w tych warunkach nie ma się ochoty być wielkim – wielkość marnuje się i niczemu nie służy”. Trudno o lepsze wyjaśnienie. Nie warto być Bogiem, jeśli nie ma nikogo, kto mógłby boskość uznać, docenić i pochwalić.
A więc tak naprawdę to wy nadajecie sens mojemu istnieniu. Owszem, mógłbym żyć bez was – ale po co? Dlatego, aby jeszcze bardziej was ze mną związać, stworzyłem nowe miejsce, gdzie każdy może być blisko mnie, budując moją wspólnotę i odnosząc z tego tytułu pewne korzyści. Moi stali goście pewnie już zauważyli zmianę na blogu, która jest pierwszym cudownym efektem tego aktu kreacji. Wchodźcie więc, a będzie wam to nagrodzone.

  stworzenie, boskość


 Zmartwychwstanie
Jezus 27.02.2007 :: 14:13 Komentuj (24)

I stał się cud: blog zmartwychwstał, choć odszedł z tego świata w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Ponieważ za sprawą demonów zniknęła poprzednia notka, przypomnę pokrótce, że blog ten przestał istnieć na skutek działań ludzi mi niechętnych. Powiedziałem wówczas, że tak jak dwa tysiące lat temu, tak i dzisiaj wśród was są tacy, którzy chcieliby, abym zamilknął na zawsze. Jednak ich wysiłki są płonne – mówiłem – bo prawdy nie da się zabić. Ona zawsze się odrodzi; ukrzyżowana – zmartwychwstanie.
Dziś moje proroctwo spełniło się w sposób cudowny, co oznacza, że możecie oczekiwać kolejnych, licznych dobrych nowin głoszonych z tego miejsca.
A skoro o cudach mowa – niektórzy z was zastanawiają się, dlaczego dzisiaj są one rzadkością, choć w czasach dawniejszych zdarzały się nagminnie. To dobre pytanie. Zostańcie ze mną, już wkrótce usłyszycie odpowiedź.

  cuda, prawda, proroctwa


 O naturze cudu
Jezus 01.03.2007 :: 07:06 Komentuj (21)

Cuda niekiedy się zdarzają – np. procedura uświęcania waszego Wielkiego Rodaka wymaga wykazania, że był on cudotwórcą – nie ma jednak wątpliwości, że dzisiaj są one rzadsze niż przed wiekami. Pamięć o moich dokonaniach w dziedzinie naruszania praw fizyki i biologii jest powszechnie podtrzymywana, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie byłem ani jedynym, ani pierwszym, który opanował cudotwórcze rzemiosło. W miastach antycznego świata uzdrowicieli można było spotkać na każdej ulicy, wodę w wino przemieniał Dionizos, chleby rozmnażał prorok Elizeusz i nawet w chodzeniu po wodzie nie mam pionierskich zasług, bo czynił to przede mną Budda. Tak było dawniej, ale dziś – cudów jak na lekarstwo. Dlaczego?
Na trop rozwiązania tej zagadki naprowadzą was słowa kronikarza, który relacjonując moją wizytę u ziomków w Nazarecie zauważa ze smutkiem: „niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa” (Mt 13:58). I to jest klucz do zrozumienia natury cudu: wasza wiara. Niestety, w dzisiejszym świecie wiara nie jest tak silna jak niegdyś, a bez niej cudów nie ma.

  cuda, wiara, historia


 O czym lepiej nie myśleć
Jezus 03.03.2007 :: 10:18 Komentuj (15)

Ataki na Kościół – moją Oblubienicę i moje Mistyczne Ciało – najwyraźniej przybierają zorganizowane formy. Od jakiegoś czasu w gazetach trwa nagonka na księży, których jedyną winą jest to, że w młodości byli lojalni wobec legalnych służb ówczesnego państwa polskiego. Najnowsza napaść jest jednak szczególnie przykra, bo agresorzy bezwzględnie wyzyskali fakt, że moi kapłani miłują bliźnich, zwłaszcza tych najmłodszych. Dotychczas byłem przekonany, że takie próby podważania zaufania do mego Kościoła możliwe są tylko na zlaicyzowanym Zachodzie, ale niestety wirus antykościelności zaczyna coraz silniej infekować wasze media.
Ale zanim zaczniecie komentować to, co się stało w prastarym mieście nad Wisłą, zapamiętajcie: jest to fakt wyjątkowy, odosobniony, który nikogo nie upoważnia do wyciągania żadnych ogólnych wniosków na temat mojego Kościoła. I niezależnie od tego, ile takich faktów ujawni jeszcze bezbożna prasa, zawsze ich charakter będzie incydentalny i marginalny. Dlatego nie należy nadawać im przesadnego rozgłosu, a najlepiej o nich nie myśleć, jak to robiliście przez tyle lat.

Kościół, media, kapłani, krytykanctwo


 Gdzie nie da się żyć
Jezus 04.03.2007 :: 12:41 Komentuj (92)

Dziękuję redakcji popularnego portalu, że posłuchała mojej sugestii o nienagłaśnianiu informacji godzących w dobre imię Kościoła i szybko usunęła z pierwszej strony tę oszczerczą, napastliwą wiadomość. Niestety, agenci szatańskiego układu dokonują kolejnych aktów dywersji, bo oto w tymże portalu pojawił się tytuł, który zdumiewa swą prowokacyjną wymową: „Tam, gdzie mieszkał Wojtyła, nie da się żyć”. Jak wiadomo, wasz Wielki Rodak przez ostatnie dziesiątki lat życia mieszkał w Stolicy Apostolskiej, a wcześniej u was, czyli w Polsce. Sugerowanie, że w którymś z tych dwóch miejsc (a może w obu) nie da się żyć, jest kamieniem obrazy dla mojego Kościoła lub dla was, wiernego mi narodu oraz dla waszych władz – partii i rządu – które przecież w pocie czoła pracują nad tym, aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Na szczęście i ten tytuł szybko zniknął – siły dobra i światła odniosły kolejne zwycięstwo nad hufcami szatana, pokazując jednocześnie, gdzie nakreślone są granice, których przekraczać wam nie wolno.

Kościół, media, obraza, szatan


 O tym, co sprzyja wierze
Jezus 07.03.2007 :: 21:00 Komentuj (29)

Parę dni temu Europa otworzyła usta z podziwu, gdy jeden z waszych przywódców zaproponował wprowadzenie na jej terenie całkowitego zakazu aborcji. W lawinie pochwał i gratulacji utonął jednak pewien ważny szczegół – ów mąż stanu broni życia od zapłodnienia po naturalny zgon, opowiadając się jednocześnie za przywróceniem kary śmierci. Podobnie myśli wielu tych, którzy we mnie wierzą – a to oznacza, że szatański chwast logiki, który nigdy zbyt mocno u was się nie plenił, chyba już doszczętnie usycha.
Konsekwencje tego stanu rzeczy są niebłahe. Na przykład umysł nie zatruty jadem logicznych rozumowań znaczniej łatwiej ogarnia ideę jedności w Trójcy; bez trudu akceptuje mój pomysł mąk piekielnych dla wszystkich nieposłusznych (Mt 13:41,42), mimo wyznań miłości, które wam składam (J 15:9); łatwo pojmuje, że mogę wyprzeć się tych, którzy mnie odrzucają (Łk 12:9), choć każę wam miłować nieprzyjaciół (Mt 5:44).
Powinniście zatem wciąż rozwijać tę cenną umiejętność posiadania poglądów wewnętrznie sprzecznych, bo sprzyja ona wszelkim wiarom, w tym również wierze we mnie.

  logika, wiara, aborcja


 Jedność w dwóch odsłonach
Jezus 11.03.2007 :: 01:19 Komentuj (50)

Macie dużo szczęścia, że żyjecie właśnie w Polsce. Dzięki wysiłkom władz partyjnych i państwowych, przy aktywnym wsparciu ze strony mojego Kościoła, rewolucja moralna zmiata wszystko, co wsteczne i reakcyjne, a wasze życie coraz mocniej opiera się na trwałych i bezdyskusyjnych wartościach, które otrzymaliście ode mnie.
Niestety, nie wszędzie jest tak dobrze jak u was: zlaicyzowane społeczeństwa Zachodu toną w grzęzawisku relatywizmu, materializmu, konsumpcjonizmu i hedonizmu. Chcę im jednak pomóc i dlatego postanowiłem zapalić moją latarnię w wielu różnych miejscach świata – w tym celu powołałem do życia nowe wcielenie bloga, gdzie przemawiam językiem synów Albionu. Jeśli ów język nie jest dla was przeszkodą, korzystajcie z tego nowego źródła prawdy.
I na koniec istotna uwaga: chociaż od dziś blog jest blogiem w dwóch odsłonach, to nie powinniście tracić wiary w jego immanentną jedność.

  szczęście, władza, moralność


 Tak wiele w was miłości
Jezus 15.03.2007 :: 00:07 Komentuj (38)

Dziś chciałbym wam polecić niezwykły, piękny tekst pod budującym tytułem „Nie ma szkoły bez Boga”. Pokazuje on, jak gorliwie – i jakże skutecznie – przekonujecie wasze dzieci, że je kocham. A one odwzajemniają to uczucie, często głębiej niż dorośli.
Oto pewna niewiasta opowiada o przepełnionym wiarą chłopcu, który miłował mnie tak bardzo, że potrafił poruszyć zatwardziałe serca swoich rodziców: „Syn moich znajomych zmuszał ich, żeby chodzili z nim do kościoła, bo ksiądz wypytywał na każdej lekcji, czy rodzice chodzą”. Zaprawdę, dumny jestem z tego malca, a także z kapłana, życzliwie zainteresowanego jego sytuacją rodzinną.
Kochające mnie dzieci potrafią też przekazać depozyt wiary swoim rówieśnikom, którzy mnie jeszcze nie znają: „Bianka w podstawówce była buddystką. Dzieci w szkole pytały ją: - Chcesz cukierka? - Chcę! - To powiedz, że najbardziej na świecie kochasz Pana Jezusa”. Czy to nie wzruszające? Dziękuję wam za waszą przecudną miłość oraz za to, że choć bywacie prześladowani i obrażani, hojnie dzielicie się nią z całym światem.

  miłość, dzieci, wychowanie, wiara, kapłani


 Jak wychować dziecko
Jezus 19.03.2007 :: 10:47 Komentuj (105)

Wasze szkoły uczą pobożności, ale wychowanie małego dziecięcia w domu nie zawsze jest proste. Na przykład co robić w sytuacji, gdy wasze maleństwo uparcie wylewa zupkę lub szarpie mamę za włosy? Najpierw trzeba je poinformować, że jeśli będzie posłuszne, to ma szansę na życie wieczne w moim towarzystwie. Jeśli to nie poskutkuje – co niestety czasem się zdarza – wtedy warto przeczytać dziecku którąś z mądrych biblijnych opowieści, choćby tę o proroku Elizeuszu, uczącą szacunku dla starszych:
„Kiedy zaś [Elizeusz] postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku! On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci” (2 Krl 2:23-24).
Jestem pewien, że wasze dziecko, poruszone głębią i pięknem tych słów pisanych pod boskim natchnieniem, powściągnie swą krnąbrność i chętniej przyjmie przesłanie miłości, które wam niosę.

  dzieci, wychowanie, rodzina, piękno, mądrość


 Dwie dobre nowiny
Jezus 28.03.2007 :: 00:59 Komentuj (48)

Od wczoraj odwiedzają mnie tłumy wiernych, bo link do mojego bloga zamieścił znany portal misjonarski. To pierwsza radosna wiadomość. Druga ucieszy zwłaszcza moje młodsze owieczki: otóż stopień z religii będzie wliczany do średniej ocen na szkolnych świadectwach. Zadecydowali o tym wasi władcy, coraz usilniej dbający o wasze zbawienie. Z pewnością sen z powiek spędzała im świadomość, że frekwencja na lekcjach religii, aczkolwiek wysoka, nie jest jeszcze stuprocentowa. I chyba dlatego stworzyli tę zdrową zachętę dla nielicznej – lecz zakłócającej pozytywny obraz – garstki młodych ludzi, którzy wyłamują się z ogólnie obowiązującej tendencji i nieodpowiedzialnie próbują iść własną drogą.
W ten sposób, dzięki mądrym działaniom władz, nierzadko inspirowanym przez mój Kościół, umacnia się jedność ideowo-moralna waszego narodu – i pewnie już wkrótce wśród was nie będzie nikogo, kto by mnie nie kochał.

  władza, nauka, wychowanie


 Więcej wiary, mniej swawoli
Jezus 04.04.2007 :: 21:07 Komentuj (43)

Niedowiarkowie, macie wreszcie niezbity dowód, że wasz Wielki Rodak czynił cuda. Otóż w jego cudowne dokonania wierzy zdecydowana większość Polaków – a większość nie może się mylić. Niestety, poziom tej wiary gwałtownie się obniża tuż za linią Odry, gdzie jedna z bezbożnych gazet w sposób niebywały zakpiła z cudotwórczych kompetencji waszego kandydata do świętości, obrażając tym samym was wszystkich.
Za oceanem pewien pseudoartysta znalazł inny sposób, by podeptać wasze uczucia, delikatne niczym wiosenne bazie: wykonał rzeźbę profanującą moją osobę. Co prawda nie nazwał jej moim imieniem i chytrze nie upodobnił jej do mnie, ale mimo to nie zdołał zmylić waszej czujności. Oczywiście nie nadstawiliście drugiego policzka – przecież nawet ja sam zapomniałem na chwilę o moim własnym zaleceniu (Łk 6:29), kiedy niesiony świętym oburzeniem wyganiałem kupców ze świątyni (Mt 21:12).
Dzisiaj to wy trzymacie bat, a miejsce handlarzy zajęli dziennikarze i twórcy, którzy – gdy mają za wiele swobody – notorycznie ignorują fakt, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się religia.

  obraza, cuda, wiara, media


 Wielkanoc i kurz zapomnienia
Jezus 08.04.2007 :: 00:16 Komentuj (52)

Celebrujecie dziś radosne święto, ustanowione na pamiątkę dnia, w którym rozpocząłem moje życie po śmierci. W tamtych odległych czasach zmartwychwstanie boskiej istoty nie było czymś niezwykłym – przede mną wstawali z martwych egipski Ozyrys, Dionizos z Tracji, Adonis, Attis, babiloński Tammuz i inni pomniejsi bogowie (niektórzy na trzeci dzień). Poszedłem więc w ich ślady, dobitnie demonstrując pogańskiemu światu moją boskość. „Ten cud nie ma w sobie niczego, co by poganom nie było znane, nie może więc ich razić”, pisał Orygenes, jeden z Ojców Kościoła.
Ale po tylu wiekach nie muszę już zabiegać o względy pogan, a mój Kościół stawia dziś czoła zupełnie innym wyzwaniom: strzeże was przed pokusą niepotrzebnych dociekań i chroni przed wątpliwościami, jakie mogłaby zasiać w waszych sercach zbyt głęboka wiedza o pogańskich kultach. Dlatego Kościół słusznie przekonuje o całkowitej wyjątkowości mojego zmartwychwstania, pozwalając pogańskim legendom pokrywać się kurzem zapomnienia.

  święta, cuda, Kościół, boskość


 O aborcji
Jezus 12.04.2007 :: 12:59 Komentuj (25)

Portugalia nie zasługuje już na zaszczytne miano kraju katolickiego, zniesiono tam bowiem zakaz aborcji. Już tylko Polska, Irlandia i Malta świecą jak trzy samotne pochodnie wiary na mrocznym tle cywilizacji śmierci, która panoszy się w zdziczałej Europie. Najwyraźniej nie pasujecie do europejskiego towarzystwa i dlatego uważam, że powinniście zacieśniać więzi z państwami zdrowymi moralnie i bliskimi wam ideowo, takimi jak Iran, Afganistan czy Sudan. W tych krajach kwitnie cywilizacja życia, czego dowodem są panujące tam poglądy na temat aborcji czy homoseksualizmu – dokładnie takie, jak wasze.
Kilka lat temu, za życia waszego Wielkiego Rodaka, właściwy kierunek pokazała wam Stolica Apostolska. Na oenzetowskich konferencjach w sprawie demografii, kobiet i rodziny jednoczyła się z Iranem, Libią i Arabią Saudyjską, regularnie głosując przeciwko zlaicyzowanej Europie, staczającej się w otchłań moralnego indyferentyzmu. W ten sposób mój Kościół jasno zademonstrował, jaka cywilizacja i jaka kultura jest wam najbliższa.

  aborcja, moralność, Kościół


 O zaostrzaniu
Jezus 18.04.2007 :: 01:03 Komentuj (22)

Wasz parlament nie zdołał zaostrzyć przepisów antyaborcyjnych, ale politycy, którzy mocno we mnie wierzą, nie składają broni i już planują zaostrzenie kar za eutanazję. Ostatnio sporo się u was zaostrza, od dyscypliny w szkołach po czujność w tropieniu byłych agentów. Jest w tym pewna prawidłowość: kiedy władzę przejmują ci, którzy mnie kochają, natychmiast zaczynają zaostrzać. Im bardziej kochają, tym bardziej zaostrzają. I nic w tym dziwnego, bo zaostrzanie leży w tradycji waszej wiary. W przeszłości bywało naprawdę ostro: tam, gdzie panowała moja religia, heretycy wyznawali mi miłość na płonących stosach, oporni poganie przekonywali się, jak bardzo cierpienie uszlachetnia, a dzieła naukowców były pilnie lustrowane przez mój Kościół.
Ci, którzy wami rządzą, nawiązują właśnie do tej chrześcijańskiej tradycji, odrzucając szatański liberalizm z jego miękkością i pobłażliwością. Pamiętajcie o tym, kiedy budząc się co rano w radosnym oczekiwaniu próbujecie przewidzieć, co też dzisiaj wasi władcy zaostrzą.

  władza, niewierni, miłość, historia


 Cudowne przyznanie
Jezus 22.04.2007 :: 22:15 Komentuj (7)

Wasze gazety piszą o cudzie. Słusznie. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić cudownego faktu przyznania wam organizacji Euro 2012 – zresztą nawet nie bardzo próbują, zajęci wypełnianiem oświadczeń lustracyjnych.
Dla partii, rządu i sojuszniczych stronnictw ta impreza jest znakomitą okazją, aby podjąć kolejną próbę zaostrzenia przepisów o ochronie życia – bo przecież nie przybędzie do was żaden zagraniczny kibic, kiedy się dowie, że jego życie nie będzie w Polsce dostatecznie chronione.
Musicie też pamiętać, że wasi goście przyjadą z krajów religijnie zaniedbanych i zacofanych moralnie, a więc kontakt z waszą wysoką kulturą może być dla nich szokiem. Mogą na przykład nie wiedzieć, że w Polsce osoby tej samej płci nie trzymają się publicznie za ręce, nie mówiąc już o przytulaniu czy całowaniu. W reakcji na takie gesty schludni, krótko ostrzyżeni chrześcijanie z niezwykłą ekspresją wyrażają swą miłość bliźniego. Przybysze mogą być nieco zaskoczeni, dlatego warto ich zawczasu uprzedzić, że wasza gościnność bywa gorąca i wylewna.

  cuda, władza, homoseksualizm, miłość


 Roma locuta, causa finita
Jezus 25.04.2007 :: 21:36 Komentuj (16)

Jeśli dziecko umrze przed chrztem, to pójdzie prosto do raju – postanowił mój Kościół, przyjmując pogląd, który przez setki lat zwalczał jako herezję. „To, co twierdzą pelagianie, że dzieci także bez łaski chrztu mogą dostąpić nagrody życia wiecznego, jest bardzo niemądre”, pisał mój najwyższy kapłan, Innocenty I. Jednak od kilku dni jest to bardzo mądre i nie powinniście tego kwestionować.
Oczywiście decyzja Kościoła wymusza pewne zmiany w moim planie zbawienia: do tej pory nieochrzczone dzieci trafiały do otchłani, zwanej limbus puerorum, która teraz staje się zbędna, a więc będę miał trochę pracy przy jej likwidacji. Ale trudno – Rzym przemówił, sprawa skończona. Muszę być lojalny wobec moich kapłanów, bo wiem, jak wiele im zawdzięczam – bez nich nie panowałbym nad połową świata. Dlatego nie grymaszę, lecz biorę się do roboty, żeby szybko wprowadzić zmiany, których życzy sobie mój Kościół.

  niebo, zbawienie, Kościół, historia


 Koniec uzurpatora
Jezus 28.04.2007 :: 22:07 Komentuj (10)

Niemal od dnia mojego powtórnego przyjścia regularnie dostawałem od was sygnały, że pojawił się uzurpator, który bluźnierczo podszywa się pode mnie. Pisaliście, że założył bloga w Internecie, posługując się moim imieniem, co samo w sobie jest straszliwą zbrodnią. Jakby tego było mało, odmieniec ów zaczął szerzyć poglądy wywrotowe i reakcyjne, kwestionował przywództwo mojego najwyższego kapłana i kierowniczą rolę Kościoła, godził też w sojusze, próbując osłabić nierozerwalną więź, łączącą wasz kraj ze Stolicą Apostolską. Skarżyliście się, że jego ekscesy utrudniają wam czynienie dobra, miłowanie bliźniego i nadstawianie drugiego policzka. Ale on posunął się jeszcze dalej – wychodził na ulice i podburzał tłumy
Dziś mogę was uspokoić: nic już wam nie grozi ze strony tego szaleńca.
Jego marny koniec został opisany w tej pouczającej historii. Czytajcie i wyciągajcie wnioski. A bluźniercy niech wiedzą, że nawet jeśli bym zapomniał o wymierzeniu im słusznej kary, to nie zapomną o tym ci, którzy mnie kochają.

  obraza, grzech, kara, Kościół


- wcześniejsze nauczanie -